W zeszłym roku Lavinia została wybrana zwyciężczynią Manduka x Vikasa Yoga Teacher Appreciation Giveaway, zdobywając miejsce na 100-godzinnym szkoleniu nauczycielskim Yin Yoga w Vikasa w Koh Samui w Tajlandii. Balansując pełnoetatową karierę w marketingu z nauczaniem jogi, przyjechała z oczekiwaniem czegoś więcej niż certyfikatu. Szukała przestrzeni, by zwolnić, ponownie połączyć się ze sobą i doświadczyć praktyki Yin, zanim przyniesie ją do domu swoim uczniom. Spotkaliśmy się z Lavinią przed jej wyjazdem i po powrocie, aby usłyszeć, jak dwanaście dni w Vikasa wpłynęło na nią osobiście, zawodowo i jako nauczycielkę.
Początek podróży
Kiedy dowiedziałam się, że wygrałam to szkolenie nauczycielskie, pracowałam z domu, gdy zadzwoniła do mnie przyjaciółka i powiedziała: „Musisz usiąść, bo to jest naprawdę duże”. To właśnie ona była nauczycielką, która nominowała mnie do tej akcji, więc w ten sposób dowiedziałam się, że jestem zwyciężczynią.
Na początku nie mogłam w to uwierzyć, ale potem odezwała się Manduka i wszystko stało się realne. Czułam się niesamowicie szczęśliwa, bo to dwie marki, które naprawdę podziwiam, i miałam poczucie, że to jedyna w swoim rodzaju szansa, której nie mogę przegapić.
I tak się cieszę, że nie przegapiłam!
Przed przyjazdem wyobrażałam sobie szkolenie nauczycielskie wysokiej jakości z doświadczonymi nauczycielami w wymarzonej lokalizacji w Tajlandii. Prawie zbyt piękne, żeby było prawdziwe, prawda?
Ale dokładnie tak właśnie było.
Tworzenie przestrzeni na zwolnienie
Moje codzienne życie dzieli się między pracę w marketingu od 9 do 17 a obowiązki nauczycielki jogi, więc bywa bardzo chaotycznie. Kiedy wybrałam szkolenie Yin w Vikasa, wiedziałam, że mój układ nerwowy potrzebuje regulacji, ale gdy jest się głęboko zanurzonym w rutynie, trudno naprawdę zwolnić i zadbać o siebie.
Wiedziałam, że potrzebuję prawdziwej przerwy. To szkolenie dało mi szansę się zatrzymać, ponownie połączyć ze sobą i doświadczyć korzyści płynących z Yin, zanim podzielę się nimi z moimi uczniami po powrocie do Niemiec.
Wchodząc w to doświadczenie, muszę przyznać, że na początku byłam trochę onieśmielona. Jako nauczycielka jogi otaczasz się niezwykle utalentowanymi i inspirującymi ludźmi, i choć to jedna z pięknych rzeczy w tej społeczności, może też wiązać się z brakiem pewności siebie.
Gdy zobaczyłam, jak przyjazne były zespoły Manduki i Vikasa, szybko pozbyłam się swoich wątpliwości. Pozostali uczestnicy wkrótce stali się przyjaciółmi, tworząc atmosferę, w której wszyscy autentycznie się nawzajem wspierali.

Życie w Vikasa
Patrząc wstecz na te dwanaście dni, przychodzi mi do głowy jedno słowo: zmieniające życie.
Wróciłam do domu z czymś więcej niż certyfikatem Yin Yoga. Od chwili przyjazdu czułam, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być. Wszystko w Vikasa zostało zaprojektowane tak, aby wspierać twoją praktykę i dobre samopoczucie — od pokoi z widokiem na ocean i pożywnego jedzenia po nauczycieli, którzy prowadzą cię z taką uważnością i troską.
Jest coś w ludziach stojących za akademią, co przemienia to doświadczenie w coś znacznie więcej niż szkolenie nauczycielskie.
I właśnie w tym tkwi magia Vikasa.
Każdy dzień w Vikasie zaczynał się od tego, że z łóżka oglądałam wschód słońca nad oceanem. To był najłagodniejszy i najpiękniejszy sposób na przebudzenie.
Po przygotowaniu się szłam do shali na pierwszą praktykę dnia o 7:30 rano. Poranna praktyka zwykle obejmowała medytację, pranajamę i intensywną zajęcia Hatha. Potem czekał nas odżywczy brunch w Vikasa Café. Moim ulubionym wyborem był marynowany tempeh, gorąco polecany, z brokułami i pieczonymi ziemniakami, a potem świeża papaja, pudding kokosowo-nasionowy chia i oczywiście kawa z odrobiną mleka kokosowego.
Późne poranki były poświęcone zajęciom teoretycznym, podczas których zgłębialiśmy anatomię Yin z Mikeyem, a następnie popołudniowym warsztatom, na których ćwiczyliśmy nauczanie i uczyliśmy się metody sekwencjonowania Vikasa.
O 17:00 kończyliśmy dzień długą i regenerującą praktyką Yin prowadzoną przez naszą główną nauczycielkę i mentorkę Niki. Te zajęcia zawsze sprawiały, że czułam się niezwykle ugruntowana i rozluźniona.
Kolacja była kolejnym punktem dnia, bo każdego wieczoru obowiązywał inny motyw, więc zawsze było coś nowego do odkrycia. Około 20:00 wracałam do pokoju, przeglądałam notatki, cieszyłam się chwilą małej troski o siebie i szłam spać, gotowa następnego dnia zrobić to wszystko od nowa.

Chwila, w której wszystko się zmieniło
Jednym z momentów, które najmocniej zapadły mi w pamięć, była ostatnia z sesji Niki „Making Magic”. Kiedy dotarliśmy do shali i powiedziano nam, że mamy tańczyć, moją pierwszą reakcją była panika, bo nigdy nie czułam się zbyt komfortowo, tańcząc publicznie.
Ale to, co wydarzyło się podczas tej godziny, było całkowicie nieoczekiwane.
Z zamkniętymi oczami i przy muzyce zaczęłam powoli poruszać się intuicyjnie w rytm dźwięków. Gdy zmieniały się utwory, zmieniała się też energia w sali. W pewnym momencie wszyscy zaczęli tańczyć razem, śmiać się, trzymać za ręce i całkowicie odpuszczać.
Łzy napływały mi do oczu, a jednocześnie śmiałam się, uwalniając napięcie, presję i oczekiwania, których nawet nie zdawałam sobie sprawy, że noszę. W tamtej chwili czułam się całkowicie wolna, by być sobą bez osądzania.
Tamtego wieczoru naprawdę zadziała się dla mnie magia i stał się on jednym z najbardziej niezapomnianych momentów całego szkolenia.
Lekcje, które zabieram do domu
Jedną z najważniejszych lekcji, które wynoszę z tego szkolenia, jest znaczenie odpuszczenia porównań i pozostawania wiernym sobie — zarówno w życiu, jak i jako nauczyciel.
Gdy ma się trzydzieści kilka lat, czasem łatwo odczuwać presję oczekiwań i harmonogramów, zwłaszcza gdy otaczają nas osoby podążające bardziej tradycyjnymi ścieżkami życiowymi. Ale podczas tego szkolenia poznałam niezwykle inspirujące kobiety w różnym wieku i z różnych środowisk, które wybrały style życia naprawdę z nimi zgodne, i przypomniało mi to, że nie istnieje jedna właściwa droga do życia.
Jako nauczycielka to doświadczenie uświadomiło mi, jak ważne jest prowadzenie uczniów z miejsca autentyczności, a nie perfekcji. Yin szczególnie pokazał mi, jak potężne może być po prostu zwolnienie tempa, słuchanie i dawanie przestrzeni, bez ciągłego próbowania naciskania czy udowadniania czegoś.
Nauczyłam się, że nauczanie jogi nie polega na byciu „idealną” nauczycielką, lecz na tworzeniu bezpiecznej i autentycznej przestrzeni, w której ludzie mogą ponownie połączyć się ze sobą i czuć wsparcie dokładnie tacy, jacy są.

Patrząc w przyszłość
Przebywanie w tak wspierającym środowisku pomogło mi zwolnić tempo i ponownie połączyć się z tym, co jest dla mnie ważne. Czułam się spokojniejsza, bardziej obecna i mniej skupiona na tym, co powinno wydarzyć się dalej.
Wróciłam z dużo większą jasnością, zarówno osobiście, jak i zawodowo. Czuję się bardziej zakorzeniona w swoich wyborach i bardziej zdolna do podejmowania decyzji bez pośpiechu oraz bez działania z lęku, porównywania się czy zewnętrznej presji.
Yin nauczył mnie wartości zwalniania tempa, obserwowania i tworzenia przestrzeni zamiast ciągłego dążenia do czegoś. Przypomniał mi, że rozwój może zachodzić także w bezruchu.
Zachowam ze sobą przypomnienie, że zwolnienie tempa jest aktem troski o siebie, a także więzi, które nawiązałam z nauczycielami, innymi uczestnikami i, przede wszystkim, z samą sobą. Wyjazd z Vikasy był emocjonalny, ponieważ to doświadczenie wywarło na mnie tak głębokie wrażenie. Już wiem, że nie była to moja ostatnia wizyta.

Skontaktuj się
Śledź drogę Lavinii na Instagramie pod adresem @lamindfullife lub dołącz do niej na praktykę jogi w Monachium w Niemczech.
Jeśli historia Lavinii zainspirowała Cię do pogłębienia własnej praktyki, poznaj naszą współpracę z Vikasą i odkryj ich szkolenia nauczycielskie jogi oraz autorskie retreaty.
Jako część społeczności Manduka otrzymasz 100 USD zniżki na dowolne szkolenie nauczycielskie Vikasa Academy lub autorski retreat z kodem MANDUKA. Zniżkę można również połączyć z cenami early bird, aby uzyskać jeszcze większe oszczędności.
Dowiedz się więcej o Vikasie tutaj.















